pożegnanie z szałasem

Stało się! Szałas został szybko zlikwidowany, co ułatwił fakt, że właściwie nie stawiał oporów (pomijając trzy zakorzenione i żywe wierzbowe tyczki szkieletu). Pozostała część konstrukcji łamała się na drobne kawałki. I w ten oto sposób uzyskaliśmy odpowiedź na pytanie: jak długo posłuży wiklina w ogrodzie? Szałas przetrwał 5 lat i po tym czasie domagał się wręcz likwidacji. Podobnie zachowały się wiklinowe kule, kupione jako gotowy produkt u wytwórcy. One również stały się kruche i łamliwe, a w miejscach, gdzie miały kontakt z glebą, powstały dziury.

01. SZALAS

02. SZALAS

03. SZALAS

[Proces powstawania szałasu oraz jego świeży wygląd w początkowej fazie życia, możecie sobie przypomnieć tutaj.]

Inaczej natomiast sprawa się ma z wiklinowymi parawanami, które trzymają się całkiem nieźle. Na pewno pomaga tutaj fakt, że są zaplecione na metalowej ramie i tworzą ciasny splot, a także ich pionowa płaszczyzna bez kontaktu z podłożem. Ponadto przy okazji olejowania tarasu, je również odświeżaliśmy, dzięki czemu odzyskiwały kolor i były zabezpieczone przed deszczem.

06. OGROD

Na trawniku pozostał ślad po obrysie szałasu, ale przypuszczam, że za miesiąc nie będzie go już widać.

W przyszłości (jeszcze nie wiem jak bliskiej/dalekiej) pokażę Wam, co można zrobić z niepotrzebną już piaskownicą. Nie mówię oczywiście o marketowej wolnostojącej wersji, ale o solidnej piaskownicy, wbudowanej w podłoże. Piaskownica powstała razem z szałasem, ale jest nadal w świetnej formie. Drewniane krawędziaki wymagają tylko odświeżenia. Po którym zmienimy ją tak, aby spełniała nowe oczekiwania młodych użytkowników ogrodu, znudzonych już zabawą w piasku.

A w środku jednej z wypróchniałych tyczek (ciekawe, że jednocześnie była wypróchniała i żywa) czekało na nas TO:

05. SZALAS

Może ktoś wie i podpowie, co to takiego? Duże było – ok. 6-7cm długości.

Natalia Sawicka Lubisz ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *