bardzo świeża bułeczka

Ta pozycja jest świeża nie tylko na mojej półce, ponieważ polskie wydanie datowane jest na 30 listopada 2013. Do mnie dotarła przedwczoraj i się nią zachwycam. Mam przyjemność polecić Wam

ATLAS WSPÓŁCZESNEJ ARCHITEKTURY MIEJSKIEJ

01. przestrzen miejska

Autor: Francesc Zamora Mola

Wydawnictwo: TMC

Format 29×23 cm, okładka twarda, ilość stron 600 i jakieś 3 kg żywej wagi.

Kupione na merlin.pl, za 109,99 zł (przecena ze 148 zł!). Książka dotarła do mnie w ok. 3 dni, więc można spróbować kupić ją bliskiej osobie na prezent.

Publikacja została podzielona tematycznie, w zależności od przeznaczenia i formy przedstawionych przykładów, na kilka działów:

  • OGRODY, PARKI, PARKI LINEARNE I PLACE
  • PRZESTRZEŃ WOKÓŁ BUDYNKÓW UŻYTECZNOŚCI PUBLICZNEJ
  • PRZESTRZEŃ PUBLICZNA WOKÓŁ OSIEDLI MIESZKANIOWYCH
  • PLACE ZABAW, OGRODY ZOOLOGICZNE I BOTANICZNE, CMENTARZE
  • OBIEKTY INFRASTRUKTURALNE
  • RENOWACJA NADMORSKICH BULWARÓW I NABRZEŻY RZECZNYCH
  • ROZBUDOWA NADMORSKICH BULWARÓW I NABRZEŻY RZECZNYCH
  • PROJEKTY

Wniosek z tej publikacji płynie dla nas smutny – jesteśmy daleko w tyle. Z pewnością w wielu polskich miejscowościach pojawiają się już pierwsze przesłanki, że przestrzeń publiczna, dobrze zaprojektowana i zadedykowana jej użytkownikom, jest ogromną wartością dla miasta. Wartością, która potrafi kreować wizerunek miasta, wpływać na jego odbiór przez turystów i inwestorów, ale przede wszystkim wpływać korzystnie na życie mieszkańców. Wiadomym jest, że człowiek lepiej funkcjonuje w przestrzeni wypełnionej zielenią, przyroda korzystnie wpływa na rozwój i kreatywność dzieci, a dobre przestrzenie publiczne potrafią wzmacniać, a nawet tworzyć więzi społeczne. Przestrzeń miejska o wyraźnej tożsamości, oferująca użytkownikom miejsce do zabawy i wypoczynku, jest dla miasta ogromną wartością. Przyciąga ludzi, którzy być może ten czas spędzali by w domu i sprawia, że miasto żyje. Widok znany z europejskich miast, gdzie ludzie siedzą tłumnie na ławeczkach, przy kawiarnianych stolikach, a wokoło bawią się dzieci, u nas niestety jest rzadkością. Przestrzenie miejskie wielokrotnie nie nawiązują z użytkownikami żadnego dialogu i są martwymi placami. Z czego to może wynikać? Moim zdaniem na początku inwestycji nie zostają zadane najważniejsze pytania:

  • dla kogo tworzona jest przestrzeń?
  • jak ludzie będą z niej korzystać? do jakiej aktywności chcielibyśmy ich zachęcić?
  • co może sprawić, że użytkownicy będą się z tą przestrzenią utożsamiać?
  • jak można wykorzystać miejscowy potencjał?

Mam wrażenie, patrząc na najbliższe mi wrocławskie przykłady, że w polskiej mentalności podchodzi się do przestrzeni miejskiej jak do pustej kartki, którą trzeba wypełnić jakimś wzorem posadzki, postawić jakąś ławeczkę, być może posadzić jakieś drzewo. Czyli program minimum. Przykładem, który w ten polski nurt się zdecydowanie nie wpisuje, jest zagospodarowanie przestrzeni przy dworcu Wrocław Główny (projekt Grupa 5 – Architekci), gdzie pojawiły się trawiaste pagórki, dużo ciekawej architektury miejskiej i platany, sadzone kiedyś we Wrocławiu przez Niemców (warto kontynuować takie tradycje miejskie). Tematowi dworca poświęcę osobny wpis. Przykładem z drugiego krańca jest plac Nowy Targ (projekt Roman Rutkowski Architekci), który na razie jawi mi się jako taka martwa szachownica z kilkoma zimnymi leżakami. [Dołączyć ma do tego jeszcze równie bezosobowa fontanna, której konkurs wywołał sporo emocji, ponieważ poziom prac był wyjątkowo niski.] Jemu też poświęcę osobny wpis. W obu przypadkach pod powierzchnią kryje się podziemny parking, otoczenie stanowi tkanka miejska z zabytkową dominantą, oba leżą w ścisłym centrum miasta, są więc do siebie pod względem warunków bardzo podobne. Tylko, że jedna przestrzeń jest ciekawa wizualnie, ciepła i przyciąga, natomiast druga jest zimna i w odbiorze raczej obojętna.

Po pierwszym obejrzeniu książki widać, że > Puste przestrzenie w miastach można, a raczej trzeba przeznaczać na parki, skwery, tereny rekreacyjne, a nie zabudowywać szczelnie nowymi kubaturami > Dawne tereny poprzemysłowe doskonale nadają się po rekultywacji na tereny zielone. Nie trzeba wszystkich świadków historii wyburzać, można uczynić z nich atrakcję miejską. > W przestrzeni miejskiej mogą rosnąć nie tylko berberysy i klony. Jest miejsce na kwitnące drzewa, ozdobne trawy, krzewy i byliny. > Interes prywatnego inwestora i kasa dla miasta nie mogą być najważniejsze. Teraz tworzymy miasta dla nas i przyszłych pokoleń. Jeżeli nie docenimy w porę wartości przyrody i jej wpływu na kondycję miasta oraz jego mieszkańców, wykreujemy martwe, zimne przestrzenie, które dla mieszkańców będą całkowicie obojętne. A obojętność sprawia, że nikt nie dba o wspólne, czyli niczyje.

Cytując fragment wstępu (str. 8):

"… Jest rzeczą oczywistą, że metropolie będą się nadal rozrastały, ale możemy zmienić nasze podejście do obecności przyrody w miastach i wypracować sposoby na to, aby ich mieszkańcy nie tracili z nią kontaktu. Skoncentrowanie się na odtworzeniu związku z naturą nie oznacza zwolnienia lub ograniczenia rozwoju. Przeciwnie, jeśli koncepcja zostanie dobrze przemyślana, może podnieść wartość rynkową poszczególnych obszarów miasta i zachęcić potencjalnych inwestorów do reinwestycji…"

Warto o tym pamiętać, spisując na straty obszary społecznie i miastotwórczo zapomniane. Tereny pokolejowe, poprzemysłowe, niechciane przestrzenie miejskie, oddalone od centrum. Umiejętnie odczytane, potrafią stać się architektoniczną perełką, przyciągającą rzesze ludzi. Warto również zastanowić się, czy zabudowywanie każdej wolnej miejskiej przestrzeni, przyniesie w szerszej perspektywie faktyczne korzyści. Miasto to nie tylko budynki, to również przestrzenie zielone i ludzie, którzy w całej tej tkance są najważniejsi.

Wracając do lektury – w każdym rozdziale znajdują się realizacje opatrzone krótkim opisem, charakteryzującym istotę założenia. Na bocznym pasku zamieszczone są dodatkowe informacje – projektant, inwestor, data realizacji/projektu, metraż i niejednokrotnie koszt realizacji, a także zdobyte nagrody.

Album jest REWELACYJNY! Gorąco polecam wszystkim, których interesuje przestrzeń miejska.

A tak wygląda w środku:

02. przestrzen miejska

03. przestrzen miejska

05. przestrzen miejska

04. przestrzen miejska

Miłej niedzieli i udanego tygodnia :)

Trzymajcie się ciepło!

Aleja Kwiatowa Dekoracje Lubisz ten wpis

4 Comments

on “bardzo świeża bułeczka
4 Comments on “bardzo świeża bułeczka
  1. Witaj :)
    Dziękuję za polecenie książki – dopiszę do mojej kolejki :)
    Tez ubolewam nad tym, że w naszej kochanej Polsce – brak jest dbałości o zieleń, o przyrodę, o klimat – wszędzie tylko biurowce biurowce.
    Park Oliwski w Gdańsku – to takie piękne miejsce – jednak bardzo zaniedbane – nie wystarczy stworzyć coś trzeba jeszcze o to dbać, mieć pomysł zachwycać.
    Szkoda, że w tym wszystkim (chodzi o tych co tym zarządzają i pilnują) jest miejsce na pieniądze na inne cele a no to nigdy nie ma
    Jest taka Gmina Gniewino obok mojej miejscowości – jedna gmina, która o to dba – pięnie przystrzyżone boki drogi, na każdej lampie kwietniki, wieża widokowa i park dla dzieci (jest jeszcze młody),
    klomby, nawet każdy dom jest pięknie ukwiecony (podobno wójt o to dba i nawet daje pieniądze). Aż buzia się śmieje jak się wjeżdża do tej gminy.
    Szkoda, że to rzadkość.
    Nasza Gdynia też pięknieje ale w nowoczesność nie przyrodę – wręcz przeciwnie coraz to nowe miejsca są wykupowane pod nowe centra, galerie – nikt nie pomyśli o pięknym parku, z zielenią, musi minąć kilka pokoleń, które to zrozumieją.

    Ciepło pozdrawiam i życzę miłego dnia
    Agnieszka

    • Agnieszko, podany przez Ciebie przykład potwierdza niestety, a może stety, że małe społeczności przywiązują większą wagę, do otoczenia, w którym żyją. Ja też to zaobserwowałam. Bardzo rozczulają mnie donice z kwiatami ustawiane wzdłuż ulic we wsiach gminy Kobierzyce (to ona ma największą Ikeę ;). Ludzie bardziej się jednoczą w różnych wspólnych sprawach, kiedy wiedzą, że ktoś faktycznie ich wysłucha i mogą coś razem zdziałać. W mieście jesteśmy bardziej anonimowi i wydaje nam się, że nie mamy głosu.
      Na górze przydałby się ktoś mądry do podejmowania odpowiednich decyzji.
      A tak na marginesie, z zielenią w mieście jest podobnie, jak z ogrodami przydomowymi. Są na samym końcu potrzeb, kiedy już urządzi się dom, kupi wszystkie wanny, szafy i inne lodówki. Takie życie :) Ja już akceptuję moją pozycję na samym końcu łańcucha ;) Zdarza się oczywiście, że ktoś ma inne priorytety i takich pasjonatów podziwiam.
      pozdrawiam serdecznie

    • Aleksandro, jeżeli planujesz ogród, to polecam książki Andrew Wilson’a – „140 projektów małych ogrodów” lub ” Ogrody, projekty i realizacje”. Pierwsza wydana przez Muzę, druga przez Arkady. Obie są kopalnią dobrych pomysłów. A powyższy album również inspirujący, ale w skali makro.
      pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *