Lipiec · pełnia lata · tydzień 27
Ogród

7 zapomnianych warzyw, które warto uprawiać w ogrodzie – topinambur, skorzonera i inne

W czasach, gdy letnie upały i ostre zimy stają się normą, warto sięgnąć po zapomniane warzywa, które nie tylko przetrwają te ekstrema, ale i zaskoczą bogac...

Fot. 01 Ogród

Zapomniane smaki, które przetrwają suszę i mróz – warzywa idealne na zmiany klimatu

Gdy letnie fale upałów i siarczyste zimy stają się codziennością, warto przypomnieć sobie o warzywach, które nie tylko znoszą te skrajności, ale też potrafią zaskoczyć głębią smaku. Skorzonera, często mylona z czarnym korzeniem, to prawdziwe bogactwo – jej orzechowo-delikatny posmak przywodzi na myśl szparagi, a pod ziemią gromadzi inulinę, błonnik i mnóstwo cennych składników. Tuż obok niej pasternak, niegdyś podstawa kuchni, dziś wyparty przez marchew i pietruszkę, oferuje słodkawą nutę idealną do zup i puree, a przy tym jest znacznie mniej wybredny co do gleby. Brukiew z kolei w chłodzie nabiera charakteru, a w czasie suszy nie traci jędrności – to warzywo, które przez stulecia chroniło przed głodem, a teraz wraca jako skarbnica witamin, potasu i fosforu.

W cieniu popularniejszych gatunków kryje się także topinambur – jego bulwy są odporne na mróz i nie trzeba ich wykopywać co roku. Wystarczy posadzić raz, a będą plonować przez lata. Słodki, orzechowy smak doskonale sprawdza się w sałatkach i jako zamiennik ziemniaków, a zawarta w nim inulina wspiera florę bakteryjną jelit. Z kolei salsefia i wężymord, choć rzadko spotykane w ogrodach, oferują delikatne korzenie o smaku ostryg – można je piec, gotować lub przerabiać na kremy. Co istotne, uprawa tych roślin wymaga znacznie mniej wody niż kapusta czy sałata, a ich liście – jak w przypadku jarmużu – dają się zbierać przez całą zimę, nawet spod śniegu.

Nie sposób pominąć jarmużu, który po przymrozkach staje się słodszy i bardziej kremowy, a przy tym jest bombą witaminową – zawiera więcej żelaza niż szpinak i ogromne ilości witaminy C. W przeciwieństwie do delikatnego fenkułu, który potrzebuje stałego nawadniania, jarmuż, pasternak czy skorzonera radzą sobie z przesuszeniem i nagłymi spadkami temperatury. Coraz więcej ogrodników decyduje się na ich uprawę, ceniąc nie tylko odporność, ale i wyjątkowe walory kulinarne – korzenie skorzonery można traktować jak marchew, a liście jarmużu z powodzeniem zastępują szpinak w ciepłych daniach. To właśnie te zapomniane warzywa, często pomijane na rzecz marchwi czy pietruszki, mogą stać się fundamentem odpornego ogrodu, który dostarczy składników odżywczych nawet w trudnych latach. Warto dać im szansę – nie tylko dla smaku, ale i dla przyszłości naszych upraw.

Dlaczego skorzonera smakuje jak szparagi, a uprawia się ją łatwiej niż marchew? Sekrety wężymordu

Choć skorzonera, nazywana też wężymordem, należy do grona zapomnianych warzyw, jej walory smakowe i prosta agrotechnika powinny przywrócić ją do łask. W przeciwieństwie do kapryśnych szparagów, które wymagają cierpliwości i specjalnych zagonów, skorzonera rośnie niemal jak chwast. Jej długi, czarny korzeń po ugotowaniu zyskuje delikatny, orzechowo-słodkawy posmak, który zaskakująco przypomina właśnie szparagi – stąd jej przydomek „szparagi biedaka”. Co więcej, uprawa skorzonery jest prostsza niż marchwi, ponieważ jest mniej podatna na szkodniki i nie wymaga tak starannego przerywania siewek. Wystarczy głęboko spulchniona gleba i siew wprost do gruntu, a roślina odwdzięczy się obfitym plonem, który można zbierać od jesieni przez całą zimę, a nawet wczesną wiosną.

W dobie rosnącego zainteresowania zdrowym odżywianiem warto sięgnąć po to zapomniane warzywo, które kryje w sobie prawdziwe bogactwo składników odżywczych. Skorzonera zawiera żelazo, potas, fosfor oraz błonnik, a przede wszystkim inulinę – naturalny prebiotyk, który wspiera florę bakteryjną jelit. To sprawia, że jest idealnym wyborem dla osób dbających o linię, ponieważ inulina nie podnosi poziomu cukru we krwi. W przeciwieństwie do topinamburu, który również jest źródłem inuliny, skorzonera ma łagodniejszy smak i jest łatwiejsza w obróbce kulinarnej. Można ją gotować, piec, smażyć jak pietruszkę czy marchew, a nawet dodawać do zup i zapiekanek, gdzie zastępuje fenkuł czy brukiew. Jej liście, podobnie jak liście szpinaku, nadają się również do spożycia, choć rzadziej się je wykorzystuje.

bowl of vegetable salads
Zdjęcie: Anna Pelzer

Warto pamiętać, że skorzonera to nie tylko korzeń, ale także roślina o dekoracyjnych, żółtych kwiatach, które przyciągają owady zapylające. Nasiona można wysiewać od wczesnej wiosny, a odmiany takie jak ‘Duplex’ czy ‘Schwarze Palte’ gwarantują wysoką jakość plonów. W przeciwieństwie do jarmużu czy pasternaku, które wymagają regularnego podlewania i ochrony przed mrozem, wężymord jest odporny na niskie temperatury i może zimować w gruncie. Dzięki temu mamy dostęp do świeżego warzywa, gdy inne gatunki już dawno zniknęły z ogrodu. Coraz więcej ogrodników docenia te zalety, przywracając skorzonerę do uprawy, co jest dowodem na to, że często najbardziej wartościowe rośliny tkwią tuż pod naszymi stopami, czekając na odkrycie.

Topinambur, który nie pyta o glebę – jak mieć plony bez podlewania i nawożenia

W czasach, gdy każdy centymetr ogrodowej grządki walczy o uwagę, a kalendarz prac dyktuje nieustanne podlewanie i nawożenie, istnieje grupa roślin, która zdaje się funkcjonować poza tym systemem. To zapomniane warzywa, które przez dekady były wypierane przez łatwiejsze w obróbce i bardziej urodziwe gatunki, a dziś wracają do łask nie tylko ze względu na swoją odporność, ale i wyjątkowe właściwości odżywcze. Mowa tu przede wszystkim o topinamburze – bulwiastym gigancie, który potrafi rosnąć na najgorszej glebie, nie prosząc o wodę ani dodatkowe odżywianie. Jego bulwy zawierają inulinę, która jest cennym prebiotykiem, a przy tym roślina ta nie ma wrogów wśród szkodników – to prawdziwy survivalowiec wśród warzyw. Warto jednak pamiętać, że topinambur to tylko jeden z przedstawicieli tej niedocenianej grupy. Obok niego na zapomniane warzywo czeka choćby skorzonera, której czarny korzeń kryje w sobie mleczny sok i delikatny smak przypominający szparagi, a także salsefia, czyli wężymord, oraz pasternak i brukiew – wszystkie one zawierają mnóstwo składników odżywczych, w tym żelazo, potas, fosfor i błonnik.

Co ciekawe, uprawa tych roślin w ogrodzie wymaga od nas znacznie mniej pracy niż hodowla modnych odmian pomidorów czy papryki. Skorzonerę, którą często mylimy z pietruszką, można siać wprost do gruntu wczesną wiosną, a jej korzeń będzie rósł głęboko, szukając wody samodzielnie. Podobnie zachowuje się jarmuż, który po przymrozkach staje się słodszy i bardziej aromatyczny – to warzywo liściaste, które dostarcza witamin nawet wtedy, gdy inne rośliny już dawno zakończyły wegetację. Coraz więcej ogrodników przekonuje się, że te odporne gatunki warto uprawiać nie tylko ze względu na smak, ale i na fakt, że dostarczają cennych składników odżywczych przez cały sezon, bez potrzeby stosowania chemii. W kuchni natomiast sprawdzają się doskonale: skorzonerę można gotować jak marchew, pasternak zastąpi ziemniaki w puree, a liście młodego jarmużu z powodzeniem zastąpią szpinak w sałatkach i koktajlach.

Warto też zwrócić uwagę na fenkuł, który choć bywa mylony z koprem, ma swój unikalny, anyżkowy posmak, oraz na nasiona tych roślin – często pomijane, a przecież mogą być cennym dodatkiem do wypieków i marynat. Uprawiając te mniej popularne gatunki, nie tylko wzbogacamy swój ogród o różnorodność, ale też budujemy odporność ekosystemu na zmienne warunki pogodowe. To właśnie te zapomniane warzywa, od topinamburu po salsefię, mogą okazać się kluczem do samowystarczalności – bez zbędnego wysiłku, bez podlewania i bez nawożenia.

Salsefia i pasternak – korzenie, które zastąpią ziemniaki i dodadzą wigoru zimą

W dobie mody na powrót do korzeni, dosłownie i w przenośni, warto przyjrzeć się warzywom, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu królowały w przydomowych ogrodach, a dziś często bywają pomijane na rzecz ziemniaków czy marchwi. Salsefia, znana również jako wężymord, oraz pasternak to zapomniane warzywa, które nie tylko urozmaicą jadłospis, ale i dostarczą solidnej dawki energii w chłodne miesiące. W przeciwieństwie do swojego kuzyna – topinamburu – nie wymagają skomplikowanej obróbki, a ich smak potrafi zaskoczyć nawet sceptyków. Pasternak, przypominający nieco białą marchew, ma wyraźnie słodkawą nutę, która po pierwszych przymrozkach staje się jeszcze bardziej intensywna, idealnie komponując się z pieczonym mięsem lub jako baza do kremowej zupy. Z kolei salsefia, choć z wyglądu przypomina pietruszkę, kryje w sobie delikatny, orzechowy posmak, często porównywany do szparagów czy ostryg – stąd jej angielska nazwa „oyster plant”.

Uprawa tych gatunków w ogrodzie nie jest skomplikowana, a korzyści zdrowotne – ogromne. Zarówno salsefia, jak i pasternak są bogate w błonnik, potas, fosfor oraz żelazo, a także zawierają inulinę – naturalny prebiotyk, który wspiera florę bakteryjną jelit i pomaga utrzymać stabilny poziom cukru we krwi. To sprawia, że są idealnym wyborem dla osób dbających o linię lub borykających się z insulinoopornością. Co więcej, ich liście również nadają się do spożycia – młode listki pasternaku można dodawać do sałatek, a liście salsefii, podobnie jak szpinak, można poddusić na maśle z czosnkiem. Warto też wspomnieć o skorzonerze, bliskiej krewnej salsefii, której czarna skórka skrywa biały, soczysty miąższ o wyrazistym smaku – to kolejne zapomniane warzywo, które z powodzeniem zastąpi ziemniaki w puree czy zapiekankach.

Zimą, gdy świeżych warzyw jest jak na lekarstwo, sięgnięcie po te korzenie to strzał w dziesiątkę. Nie tylko dodadzą wigoru i dostarczą niezbędnych witamin, ale też pozwolą wyjść poza utarte schematy kulinarne. W przeciwieństwie do fenkułu czy brukwi, które mają bardziej wyrazisty aromat, pasternak i salsefia są łagodniejsze, przez co łatwiej przekonać do nich domowników. Wystarczy obrać je, pokroić w słupki i upiec z odrobiną oliwy i rozmarynu – efekt zaskoczy nawet tych, którzy do tej pory stroni li od eksperymentów w kuchni. W dobie poszukiwania składników odżywczych w każdej łyżce, te nieoczywiste rośliny okazują się prawdziwym skarbem, który warto uprawiać i wykorzystywać na co dzień.

Brukiew – zapomniana królowa przydomowych spiżarni i jej kulinarne niespodzianki

Brukiew to warzywo, które przez dekady niemal zniknęło z naszych talerzy, choć jeszcze przed wojną królowało w przydomowych spiżarniach. Dziś, gdy coraz chętniej wracamy do zapomniane warzywa, warto przyjrzeć się jej ponownie nie tylko ze względu na łatwość uprawy, ale przede wszystkim na kulinarny potencjał. Podobnie jak pasternak czy topinambur, brukiew potrafi zaskoczyć smakiem – jest słodkawa, lekko pieprzna, a po ugotowaniu nabiera maślanej konsystencji. Co ciekawe, jej liście również nadają się do jedzenia, przypominając w smaku szpinak, co czyni ją rośliną niezwykle wydajną jak na tak mało wymagającą uprawę.

W kuchni brukiew sprawdza się znacznie lepiej, niż mogłoby się wydawać. Można ją piec w całości, podobnie jak marchew czy fenkuł, albo dodawać do zup kremów, gdzie zastępuje ziemniaki, dostarczając przy tym więcej błonnika i składników odżywczych. Podobnie jak skorzonera czy wężymord, brukiew zawiera sporo witamin z grupy B, a także żelazo, potas i fosfor. To warzywo szczególnie polecane osobom dbającym o linię – ma niski indeks glikemiczny, a dzięki zawartości inuliny wspiera florę jelitową. W przeciwieństwie do jarmużu, który wymaga regularnego zbierania, brukiew można przechowywać w piwnicy przez całą zimę, nie tracąc wartości odżywczych.

Warto pamiętać, że brukiew, podobnie jak pasternak czy salsefia, najlepiej smakuje po pierwszych przymrozkach – wtedy cukry w korzeniu ulegają koncentracji, a smak staje się głębszy i bardziej aromatyczny. Jeśli szukasz pomysłu na urozmaicenie jadłospisu, zastąp nią choć raz klasyczną pietruszkę w puree. Efekt może być zaskakująco dobry, a przy okazji odkryjesz na nowo jedno z tych zapomniane warzywo, które przez lata niesłusznie pomijaliśmy w ogrodzie i kuchni. Uprawiać je może nawet początkujący ogrodnik – brukiew nie wymaga żyznej gleby ani szczególnej pielęgnacji, a odwdzięcza się plonem bogatym w składniki odżywcze, które wspierają odporność przez całą zimę.

Jarmuż, który nie boi się śniegu – zbiory od jesieni do wiosny bez szklarni

Jarmuż to jedno z tych zapomnianych warzyw, które w ostatnich latach przeżywa prawdziwy renesans, i trudno się temu dziwić. Podczas gdy

Marta Zielińska
Z notatnika autorki

Marta Zielińska

Redaktorka ogrodowa — testuje rośliny i podpowiada, co i kiedy sadzić, od parapetu po warzywnik.

Poznaj Martę
Wydawca: Wydawnictwo BytePress · kontakt@bytepress.pl